Prolog

Oto zapowiedź nowego opowiadania, które będzie poświęcone w głównej mierze Makoto. Mam nadzieję, że Wam się spodoba 🙂
Jeśli zaś chodzi o „Zmiany”, to jest szansa, że kolejny rozdział pojawi się dzisiaj wieczorem, ale obiecać nie mogę 😉

***

Głęboko wciągnęła w płuca rześkie powietrze. Wystawiła twarz w stronę wiatru tak jak większość ludzi wystawia ją w kierunku słońca. Makoto Kino kochała wiatr. Nowi znajomi zawsze się temu dziwili, a nawet trochę żartowali z tego jej drobnego dziwactwa. Makoto uśmiechała się tylko tajemniczo i niczego nie tłumaczyła. Sama oczywiście rozumiała tę swoją wewnętrzną głęboką potrzebę, by zimne podmuchy wiatru szarpały jej włosy i sukienkę. Wywodziła się z jej dawnego życia. Życia, w którym była panią piorunów…

Teraz nie miała już żadnych nadprzyrodzonych mocy. Nie miała żadnej władzy nad błyskawicami rozświetlającymi nocne niebo. Nie potrafiła ich już przywołać. Nikt jednak nie mógł jej odebrać przyjemności, którą sprawiało tańczenie na łące w czasie burzy. Oczywiście nie było to zbyt rozsądne, ale Makoto żywiła głębokie przekonanie, że wyładowania atmosferyczne nie stanowią dla niej żadnego zagrożenia. Jedyne czym ryzykowała, to zapalenie płuc. A to cena, którą gotowa była zapłacić za szalone wirowanie w strugach deszczu, z szeroko rozłożonymi ramionami, twarzą skierowaną ku niebu i uśmiechem podekscytowania. Jednak nigdy jeszcze się nie rozchorowała.

Dzisiejszego wieczoru jednak burza nie chciała nadejść. Ciężkie chmury zawisły nisko na niebie, ale nie zamierzały uwolnić ani jednej kropli deszczu, ani jednego gromu. Tylko silny wiatr koił nerwy Makoto. Wiatr był dla niej namiastką burzy. Ale kochała go także dla niego samego. Kochała wszystkie przejawy potęgi żywiołów natury. Czerpała z nich energię i paradoksalnie – spokój. Dzisiaj potrzebowała jednego i drugiego.

Znowu dzwoniła Ami. Prosiła, by Makoto wróciła do Tokio. Do drużyny, którą opuściła wiele lat temu. Ale Ami Mizuno należała do dawnego życia Makoto, nie było dla niej miejsca w jej nowym bytowaniu. A może należałoby raczej powiedzieć, że to nowe życie Makoto już nie pasowało do dawnych przyjaciółek. Nie mogła do nich wrócić, bez względu na to, co mówiła Ami. Po prostu nie mogła. Nie mogła bowiem im w żaden sposób pomóc w walce, która się zbliżała. Przecież nie była już Czarodziejką z Jowisza…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Serce burzy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s